zaczynając

wątpię, aby ktokolwiek to kiedykolwiek przeczytał, ale potrzebuję miejsca w którym się wypowiem, więc

piszę chaotycznie, z małych liter, bo wygląda ładniej i nie zamierzam się jakoś dostosowywać jeśli ktoś miałby wąty. raczej nikt nie będzie miał, powód podany powyżej, ale no. na wszelki wypadek.

nazywam się, powiedzmy, że... laurenty. jestem dziewczyną, nie jestem trans, ale męskie imiona są ładniejsze. i czuję się bardziej komfortowo. więc, laurenty. i chcę umrzeć. znaczy, to by było łatwe, po prostu szybko i prosto zakończyć to wszystko, ale moja rodzina byłaby smutna czy coś. i wszyscy by się nade mną użalali, jakie to biedne dzieciątko, chlip chlip, może jakiś apel jeszcze w szkole by był. masakra. ale to by było zawstydzające. no i, nie chcę mieć katolickiego pogrzebu.

moje życie nie jest takie złe ale jestem w chuj leniwa i je niszczę doszczętnie. nie chce mi się uczyć, co kończy się złymi ocenami, nie jestem już ta najlepsza, nie dostanę stypendium a potem nie dostanę się na studia i się zabiję, bo nie widzę sensu w życiu bez studiów.

chciałabym się nei czuć jak ostatnie gówno i może zacząć coś robić, a nie prokrastynować i siebie ciagle za to nienawidzieć. przyłożę się po feriach. moje trzy trójki na półrocze mnie w uj dobijają.

Komentarze